Złodzieje w USA mają nowy hit – baterie w hybrydach

Zapomnij o zdjętych kołach, wyrwanych lusterkach czy wybitych szybach i skradzionych torbach z tylnych siedzeń. Złodzieje są obecnie znacznie bardziej sprofesjonalizowani i w tej chwili ich hitem w USA jest co innego – akumulatory z hybryd.

Złodzieje są na bieżąco z trendami w motoryzacji. Kiedyś kradli koła, radia samochodowe czy poduszki powietrzne, a kiedy producenci samochodów wymyślili jak temu zapobiegać (no dobra – może nie zapobiegać, ale przynajmniej utrudniać), nowym trendem zostały katalizatory (ze względu na metale szlachetne), nowoczesne inteligentne lusterka, a teraz baterie w hybrydach.

Wyobraź sobie, że podchodzisz do swojego Priusa, zauważasz rozbitą małą tylną szybę, usunięty tylny rząd siedzeń i brak baterii pod nimi. Dokładnie taka sytuacja spotkała kobietę z San Francisco kilka dni temu. I okazało się, że jest to dalekie od odosobnionego przypadku. Wręcz przeciwnie, liczba takich przestępstw w tamtej okolicy rośnie.

Złodzieje wiedzieli dokładnie, czego szukają, a kradzież została wykonana bardzo profesjonalnie. Podczas wybijania okna, uszkadzania siedzeń i przecinania pasów nie mieli żadnych skrupułów, ale kiedy doszło do demontażu akumulatora… robili to bardzo dokładnie i odłączali kabel po kablu. Przy braku umiejętności groziło im przecież porażenie prądem. Sam akumulator, który waży około 80 kg, trafia następnie na czarny rynek, a jego wartość to co najmniej kilkanaście tysięcy złotych.

Producenci samochodów hybrydowych muszą więc na nowo przemyśleć konstrukcje swoich projektów i znaleźć mniej dostępne miejsce na akumulatory, aby ich kradzież nie była tak łatwa. Samochody elektryczne póki co raczej nie podzielą losu hybryd – ich akumulatory są ukryte w podłodze, a ich demontaż wymagałby znacznie więcej trudu.