Najbardziej dochodowy samochód na świecie? To chyba całkiem prosta zagadka

Znamy już najbardziej dochodowy samochód na świecie w tym roku. Nie, nie jest nim nieosiągalny supersamochód z uchwytami na kubki z włókna węglowego o wartości kilkunastu tysięcy euro. To Porsche 911. Badanie przeprowadził Bloomberg Intelligence.

Pomimo bycia absolutną legendą, 911 to dziś jest z najtańszych modeli Porsche. Stanowi on 11% sprzedaży marki, ale już około 30% zysków. Marża zysku Porsche na jednym modelu wynosi natomiast… 47 procent.

Jedynym samochodem, który bije 911-tkę pod względem tej ostatniej klasyfikacji jest Ferrari F8 Tributo, który może pochwalić się 50-procentową marżą zysku. Różnica polega na tym, że F8 Tributo całościowo zarabia znaczniej mniej dla swojej marki i stanowi „zaledwie” 17 procent zysków Ferrari.

Nie, nie nazywajmy tego masówką

Wszystko przez skalę sprzedaży – 4 000 sprzedanych F8 Tributo wygląda na niewiele w porównaniu z 38 tysiącami sprzedanych 911.

W 2018 wyglądało to podobnie, a sprzedaż samej 911 (jeszcze siódmej generacji) przebiła łączną sprzedaż Astona Martina, Bentleya, Ferrari i Lamborghini.

Co ciekawe, w badaniu sprawdzano model Carrera, który jest zawsze pierwszą wprowadzaną na rynek wersją 911 i nie inaczej było przy ósmej generacji (992). Można podejrzewać, że droższe wersje, takie jak Turbo czy GT3, będą miały jeszcze wyższe marże.

Zarobi na Taycana

Nowa 911 ciągnie za sobą podwójne obciążenie, ponieważ równoważy oczekiwane straty po właśnie wypuszczonym Taycanie. Marka przewiduje, że na swoim pierwszym w historii elektrycznym samochodzie nie zarobi aż do 2023 roku.

Taycan jest prawdopodobnie jednym z najważniejszych modeli wprowadzonych na rynek w historii Porsche. To także jedna z najdroższych inwestycji marki, która wpompowała w projekt już ponad 6 miliardów euro, wliczając w to budowę fabryki.

To jeden z powodów, dla których Porsche na start wypuściło na rynek drogie modele Taycan Turbo i Turbo S. Prawda jest taka, że nie są one o wiele droższe w budowie niż modele niższej klasy, a mogą przynieść większy zysk. To jednak nic nowego – Tesla zachowuje się w identyczny sposób od wielu lat.

Oczywiście, w Porsche na pewno nie chodzą z głowami spuszczonymi w dół. Taycan to przecież początek elektrycznej rewolucji w marce z Zuffenhausen, więc fabryka nie została stworzona wyłącznie do produkcji jednego modelu. Już zapowiedziano całkowicie elektrycznego Macana, a 911 tylko na prąd to kwestia czasu. Porsche już teraz przyznawało się do prac nad hybrydowym 911, ale ostatecznie przy ósmej generacji jeszcze się na to nie zdecydowano.