Mini ma w Europie już 45 000 zamówień na swojego elektryka

Na początku lipca Mini pokazało zdjęcia swojego pierwszego elektryka – modelu Cooper SE. Teraz dowiedzieliśmy się, że od tamtej pory w Europie złożono na niego już ponad 45 000 zamówień. To imponujący wynik.

Pierwszy elektryk od Mini to epokowa chwila. Marka prototyp takiego samochodu pokazała już ponad dziesięć lat temu. Samochód w segmencie premium będzie miał w zasadzie tylko jednego rywala – BMW i3, więc spokojnie można go porównywać także z małymi elektrykami marek popularnych. Jest ich coraz więcej – zaczynając od Nissana Leafa i Renault Zoe, a kończąc na dopiero pojawiających się na rynku samochodach takich jak: VW ID. 3, Honda e, Peugeot e-208 czy Opel Corsa-e.

Mini Cooper SE

Fot. Mini

Cooper SE będzie miał silnik elektryczny o mocy 135kW/184KM i momencie obrotowym 270 Nm. Jego zasięg wyniesie do 270 km (bateria ma pojemność 32,6 kWh), a przyspieszenie do 100 km/h – 7,3 s. Przy użyciu szybkiej ładowarki samochód będzie można naładować w nieco ponad pół godziny do 80% pojemności akumulatora.

Wydawać by się mogło, że to nic szczególnego. Większość wymienionych wyżej konkurentów może pochwalić się pięcioma, a nie trzema drzwi i wyższym zasięgiem. A jednak – Mini w Europie pozyskało już ponad 45 000 zamówień na Coopera SE. Potwierdziła to Elena Eder, szef projektu elektrycznego Mini w rozmowie z „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Dla porównania – Nissan w 2018 roku chwalił się 13 000 zamówień na nowego Leafa przed rozpoczęciem produkcji.

Za niewątpliwym sukcesem może stać cena samochodu. W przeciwieństwie do w/w rywali jest on oferowany tylko za nieco większe pieniądze niż wersja spalinowa. Dla osób mających gdzie ładować auto i poruszających się głównie po mieście, to może być decydująca kwestia. Polskie ceny z pewnością nie będą niższe niż 150 tys. zł. Dla porównania, niedawno zaprezentowany cennik Opla Corsy-e rozpoczyna się od 124 490 zł, a spalinowej Corsy od 49 990 zł.

Mini Cooper SE

Fot. Mini

Produkcja nowego Mini ma się rozpocząć w Oksfordzie 1 listopada. To dzień po planowanym przez Borisa Johnsona opuszczeniu Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię, a części układu napędowego do Coopera SE będą pochodzić z Niemiec. Zagadką dla klientów pozostaje, czy w jakiś sposób wpłynie to na produkcję samochodu.