Droga solarna we Francji okazała się totalną porażką

Przekształcenie drogi publicznej w ogromny panel słoneczny na pierwszy rzut oka może wydawać się genialnym pomysłem. Tak myśleli też Francuzi, którzy wcielili go w życie. 

W grudniu 2016 r. niedaleko miasteczka Tourouvre-au-Perche w Normandii z wielką pompą otwarto pierwszą na świecie drogę solarną. Odcinek mierzy jeden kilometr i kosztował ponad 5 mln euro. Miał zwiastować rewolucję energetyczną naszych czasów, a Francuzi planowali już budowę 100 kilometrów takich dróg.

Założenie było proste – samochody zasłaniają powierzchnię drogi tylko przez 10% czasu w ciągu dnia, a przez resztę dnia padają na nią promienie słoneczne. Cała konstrukcja oczywiście została odpowiednio dostosowana do planowanych obciążeń i innych wyzwań.

Rzeczywistość okazała się brutalna

Po dwóch latach okazało się, że cały projekt boryka się z wieloma problemami, z których największym jest jego skuteczność. Panele słoneczne, które zajmują powierzchnię 2 800 metrów kwadratowych powinny wytwarzać około 790 kWh energii elektrycznej dziennie, co może pokryć zużycie energii kilku tysięcy osób.

W pierwszym roku funkcjonowania droga słoneczna wytworzyła 149 459 kWh, co daje średnio około 409,7 kWh dziennie. W 2018 roku produkcja spadła jednak już do 78 397 kWh, a więc prawie o połowę. Mamy rok 2019, a wydajność paneli dalej spada.

Można by jednak pomyśleć, że skoro nadal wytwarza spore ilości energii, to wszystko jest w porządku. Nie, to nie tak. Takie instalacje mają sens tylko wtedy, gdy są ekonomicznie opłacalne. A w tym przypadku tak zdecydowanie nie jest.

Jakby tego było mało…

To jednak nie wszystko. Droga jest już tak zniszczona, że jej naprawa mija się z celem. Wiele paneli słonecznych po prostu przestało działać, niektóre się odkształciły, a wiele pękło z powodu ruchu. Całej instalacji nie pomogły także burze, opady, gnijące liście czy brud z ciągników jadących z pól uprawnych.

Z czasem okazało się także, że sama droga jest stosunkowo głośna. Ostatecznie władze musiały wprowadzić tam ograniczenie prędkości do 70 km/h. Krótko mówiąc, fiasko od początku do końca.

Amerykanie musieli przetestować to sami

Eksperyment z drogą słoneczną przeprowadzono także (a jakże) w USA. W mieście Sandpoint w Idaho umieszczono na drodze 30 paneli słonecznych. Po tygodniu 25 z nich już nie pracowało.

Wyjątek w Holandii

Pomimo porażek we Francji i USA istnieją jednak miejsca, gdzie droga solarna okazuje się sukcesem. Potrzebna była jedna zasadnicza zmiana – w holenderskim Krommenie zbudowano drogę z paneli słonecznych, jednak nie dla samochodów, tylko rowerów. I to był klucz do sukcesu.

Podczas gdy inne projekty miały ogromne oczekiwania i tragiczne wyniki, w Holandii osiągnięto odwrotność. Pierwsza wersja drogi solarnej, która została zainstalowana w 2014 roku, miała generować od 50 do 70 kWh / m2 rocznie. Ku zaskoczeniu wszystkich, ostatecznie w ciągu roku wygenerowała średnio 73 kWh / m2. A SolaRoad drugiej generacji, zainstalowana w 2016 roku, generuje jeszcze więcej, bowiem 93 kWh / m2.

Trzeba poczekać jeszcze kilka lat

Nie dziwi więc, że po tak obiecujących wynikach w Holandii zdecydowano się na eksperyment z drogą solarną dla samochodów. Francuzi i Amerykanie (a także Chińczycy, którzy panelami pokryli… autostradę, jednak to zupełnie inna historia, bo wiele elementów po prostu skradziono niedługo po otwarciu) chcieli być pionierami, ale nie wyszło. Sam pomysł drogi solarnej dla samochodów może nie jest zupełnie zły, ale jak widać, obecna technologia nie jest jeszcze gotowa na takie wyzwanie, a inżynierowie zajmujący się panelami słonecznymi mają nad czym pracować.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze