Testowanie granic możliwości aut w Niemczech wciąż będzie dla nas bezpłatne

Przy stwierdzeniu z tytułu tego artykułu wypada postawić gwiazdkę, bo uczynny Hans z Jurgenem nie będą stali przy każdym wjeździe na autobahn (szczególnie taki bez limitu prędkości) z zatankowanym do pełna nowym samochodem i przekazywali kluczyki zainteresowanym Polakom. Jednak posiadacze swoich pojazdów z paliwem w baku, będą mogli korzystać z niemieckich autostrad w pełni, bez dodatkowych opłat.

A widmo ich wprowadzenia wisiało nad kierowcami z zagranicy od jakiegoś czasu. Niemcy bowiem uznali, że skoro to oni finansują budowę i utrzymanie dróg w swoim kraju, to bezpłatnie korzystać z nich powinni jedynie lokalni mieszkańcy. Osoby spoza granic Niemiec powinny uiszczać opłaty w postaci kupowanych winiet. Mieszkańcy Niemiec co prawda też musieliby tego typu winiety nabyć, ale ich koszt zwróciłby się w postaci obniżenia podatku drogowego, więc realnie podróżowaliby oni po drogach wciąż na starych zasadach.

Cały misterny plan rozbił się jednak o Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który uznał, że tego typu opłaty dyskryminowałyby mieszkańców innych krajów UE, a na to we wspólnocie europejskiej nie ma miejsca. Brak opłat za niemieckie autostrady zawdzięczać możemy Austriakom, którzy to postanowili wnieść zażalenie do Trybunału – które jak widać, okazało się skuteczne.

Osobiście muszę przyznać, że nie dziwię się Niemcom, że próbowali przepchnąć tego typu przepisy. Wystarczy rzut okiem na Mapy Google z zaznaczeniem wyświetlania natężenia ruchu by zobaczyć, jak rozbudowana jest u nich sieć autostrad. Liczy ona obecnie około 15 000 kilometrów i utrzymanie w przyzwoitej kondycji takiego ogromu asfaltu i betonu nie jest tanie. A skoro nawierzchnię zużywają osoby nie płacące za jej utrzymanie, to średnio się to kalkuluje. Z perspektywy Polaka nie mam jednak nic przeciwko, że gdybym chciał wjechać w przyszłości do Niemiec, to nie będę musiał wydawać dodatkowych pieniędzy, aby móc legalnie poruszać się po drogach szybkiego ruchu.

Dlatego w tym przypadku Janusz Korwin-Mikke głoszący, że „Unia Europejska powinna zostać zniszczona” nie miał racji. Bo gdyby ona nie istniała, na 100% winiety by się pojawiły. A tak wciąż możemy spokojnie korzystać z jedynych w Europie dróg bez limitów prędkości, bez dodatkowych opłat.