Przyszła S8 Paszków-Radziejowice to obecnie dziwna droga

Ostatnio będąc na południu Polski, postanowiłem wrócić do Warszawy drogą ekspresową S8, a później przebudowywanym kawałkiem DK8, który S8 wkrótce się stanie. I właśnie temu fragmentowi chciałbym poświęcić ten tekst, ponieważ za każdym razem, gdy się na nim znajduję, czuję się dziwnie.

Dzieje się tak ze względu kombinację trzech czynników, które opisałem poniżej:

1. Ograniczenie prędkości

Odcinek S8 od węzła Radziejowice to węzła Paszków wciąż jest placem budowy. Prace zbliżają się już ku końcowi, ale w wielu miejscach spotkać można ekipy dopieszczające trasę – montujące barierki, siejące trawę itp. Naturalnym jest zatem, że ten odcinek nie kwalifikuje się do ustalenia ograniczenia prędkości na ekspresowe 120 km/h. Nawet 100 km/h jest sporą wartością, jak na okoliczności. Ale 60 km/h to srogie przegięcie w drugą stronę.

Nie byłoby w tym jeszcze nic złego, gdyby nie fakt, że obowiązuje ono na całej długości przebudowywanego fragmentu, który w większości ma już docelową ilość pasów, czyli 2-3 z pasem awaryjnym. Jak nietrudno zgadnąć – tak absurdalne ograniczenie jest ignorowane przez praktycznie wszystkich kierowców. Jadąc przepisowo 60 km/h byłem wyprzedzany hurtowo – przez osobówki, ciężarówki, modele w których montowane były słabsze silniki, jak również te, gdzie pod maską mogły siedzieć konkretne jednostki napędowe. I właśnie to ograniczenie jest największym zarzutem, który mam do tej drogi obecnie i który wpływa na jej „dziwność”. W założeniu miało takie rozwiązanie kwestii prędkości dbać o bezpieczeństwo – ale przez swoje oderwanie od rzeczywistości sprawia, że uczy jedynie ignorowania przepisów. Bo kierowcy, którzy nawet nie mają w sobie genu pirata drogowego widzą co się dzieje. Że najpierw mogą jechać 120 km/h, później droga wygląda z grubsza tak samo, ma kilka szerokich pasów w każdą stronę, a znaki wskazują 60 km/h. Na sztywno, przez cały przebudowywany odcinek, bez względu na to, czy na budowie ktokolwiek tego dnia pracuje czy nie.

2. Jakość nawierzchni

Powyższy punkt o prędkości jest tylko tymczasową niedogodnością. Minie kilka miesięcy, prace dobiegną końca, ograniczenia prędkości staną się bardziej adekwatne. Nawierzchnia jednak zostanie z nami na długi czas i aż trudno jest uwierzyć, że jest ona tak kiepska, na tak nowej drodze. Pofałdowania i poprzeczne nierówności sprawiają, że o podbijanie samochodu nie trudno. Takie rzeczy spotyka się na drogach mających kilka-kilkanaście lat, ale nie na odcinku, gdzie nawierzchnia nie ma nawet roku.

Biorąc pod uwagę, że na całym odcinku leży już beton i asfalt – szanse na poprawki są tutaj minimalne, bo niedoskonałości trafiają się na dosyć długich odcinkach i też w miejscach, gdzie ruch jest już puszczony oboma jezdniami. Nawierzchnia wypada szczególnie kiepsko gdy wjedzie się na starsze, sąsiadujące z przebudowywanym fragmentem odcinki – które wyglądają pod kątem równości asfaltu po prostu solidniej.

3. Jakość oznakowania

Kolejna rzecz, z którą raczej już nic wielkiego się nie zrobi – przy czym jest ona najmniej irytująca. S8 na południe od Warszawy powstaje w śladzie starej DK8. Osoba, która wydałaby decyzję o zamknięciu tej drogi na kilka lat ze względu na przebudowę, mogłaby po niedługim czasie wydać swoją biografię zatytułowaną „Ścigany”. Na DK8 cały czas musiał zostać utrzymany ruch, co wymagało gimnastyki. Objazdów, budowania dróg tymczasowych, ale również korzystania z przebudowywanych fragmentów ciągu głównego.

Oznakowanie tymczasowe w takich miejscach zostało sfrezowane, ale wciąż widać jego pozostałości na nawierzchni. Przy jeździe w dobrą pogodę nie jest to problem i razi głównie pod kątem estetycznym. W deszczu i po ciemku tą drogą nie miałem jeszcze okazji jechać, więc nie będę wyrokował – ale może być z czytelnością gorzej. Tym bardziej, że obecnie obowiązuje linie są już też powycierane i wyraźnie czekają na właściwe malowanie. Dopóki go nie ma, czytelność jest pogorszona.

I to wszystko razem sprawia, że jazda tą drogą obecnie jest dla mnie po prostu dziwna. Z jednej strony ograniczenie prędkości jest zdecydowanie niższe, niż na wielu zdecydowanie mniej bezpiecznych drogach. Z drugiej stan nawierzchni i „czystości” pasów ruchu w małym stopniu odpowiada jej wiekowi. Po oddaniu S8 do użytku komfort podróżowania względem starej DK8 będzie i tak zdecydowanie wyższa. Ale fakt zostaje – obecnie jest to specyficzne miejsce to jazdy.

Powiązane artykuły