Opel Grandland X Hybrid4 – szykuje się hybryda w wersji hot

Najmocniejszy silnik spalinowy jaki znaleźć można w Grandlandzie X ma moc 180 KM. Samochód ten, chociaż ładny, zdecydowanie nie wyglądał mi na konstrukcję, która kiedykolwiek przekroczy tę barierę jeśli chodzi o stosowane w niej układy napędowe. A jednak – w odmianie hybrydowej moc tego samochodu osiągnie 300 KM.

Gdy pierwszy raz o tym przeczytałem, przez chwilę zacząłem zastanawiać się czy to już przypadkiem nie czas, aby zainwestować w okulary. Później jednak okazało się, że z moim wzrokiem jest jednak wszystko OK i faktycznie niepozorny Grandland X, typowy kanapowóz do spokojnej jazdy, otrzyma wersję, która ma spore szanse by skarcić na światłach np. Skodę Octavię RS.

SUV Opla w wersji Hybrid4, będącej hybrydą typu plug in będzie dysponował bowiem jednostką benzynową 1.6 Turbo o mocy 200 KM, a także dwoma silnikami elektrycznymi o łącznej mocy 109 KM. Całość ma dawać wspominane na wstępie 300 KM, która to moc przenoszona będzie na wszystkie koła. To kolejna ciekawa rzecz związana z hybrydowym Grandlandem X. Dotychczas Opel oferował w nim tylko namiastkę napędu na cztery koła – system Grip Control, który sterował pracą ESP w taki sposób, aby minimalizować szanse na przypał w terenie. Jeśli jednak przednie koła straciłyby przyczepność całkowicie, nawet pomimo najszczerszych starań elektroniki – przypał jednak by był. Tymczasem odmiana Hybrid4 oznacza, że jeden silnik elektryczny i jednostka spalinowa napędzać będą przednią oś, a drugi silnik będzie mógł napędzać oś tylną – napęd 4×4 będzie załączany na żądanie.

Samochód pojawi się w salonach na początku 2020 roku i naprawdę ciekaw jestem, jak tak hybrydowo-hardcore’owy Opel będzie się sprawował.

Odkładając kwestie mocy i właściwości jezdnych na bok – w przypadku Grandlanda X Hybrid4 wypada też wspomnieć o tych bardziej przyziemnych rzeczach. Chociażby ile cm3 lodowców mniej stopi się w najbliższych dwóch latach ze względu na wprowadzenie tego modelu na rynek. Takimi informacjami Opel co prawda się nie podzielił, ale wspomniał za to, że akumulatory o pojemności 13,2 kWh będą mogły zostać naładowane przy użyciu ładowarek o mocy 7,4 kW od zera do pełna w 110 minut. Nie jest to jakiś powalający czas, ale też w przypadku hybryd typu plug-in nie tak krytyczny, jak ma to miejsce w pełnych elektrykach. Tutaj zawsze może nas dociągnąć do domu stara, dobra benzyna pod maską. Jeśli jednak ktoś miałby możliwość załadować Grandlanda X pod korek, to powinien przejechać nim około 50-60 kilometrów tylko „na prądzie”. Do tego typu obietnic wypada podchodzić z rezerwą bez względu na to, który producent je wygłasza – ale nawet jeśli realny zasięg będzie trochę mniejszy, np. 35 km, to sporą ilość miejskich podróży z pracy i do niej, da się w hybrydowym Oplu pokonać ze śladowym zużyciem paliwa. To według standardu WLTP wynosić ma w cyklu mieszanym 2,2 litra.

Jak będzie w praktyce – czas pokaże. Niewątpliwie jednak Hybrid4 będzie najciekawszą odmianą Opla Grandland X. I chociaż wolałbym i tak zobaczyć ten model z V6 pod maską, to hybrydowe 300 KM też brzmi nieźle.

Powiązane artykuły