W czym gustowali złodzieje samochodów w Polsce w 2018 roku?

Instytut badań rynku motoryzacyjnego SAMAR przygotował zestawienie, w którym pokazuje preferencje złodziei samochodów, którzy „pracowali” na terenie Polski w 2018 roku. Rzućmy okiem na te dane.

Zacznijmy od najbardziej ogólnej statystyki dotyczącej tego, ile aut w 2018 zostało z powodu kradzieży wyrejestrowanych. Było ich dokładnie 6844 sztuki, co stanowi 0,04% wszystkich pojazdów osobowych, które zgodnie z danymi urzędowymi są zarejestrowane w Polsce. Procent wydaje się niewielki, chociaż ktoś, komu w minionym roku skubnięto auto – miałby pewnie na ten temat inne zdanie. Statystyki na szczęście z roku na rok są jednak coraz lepsze, ponieważ w 2017 roku skradziono 6844 samochody, a np. w 2015 przestępstw tego typu było 8256.

Teraz przejdźmy do najbardziej łakomych kąsków dla złodziei. O ile powyższy akapit można było traktować głównie w formie ciekawostki, to tutaj już zaczynają się dane, które mogą naprawdę przydać się osobom, które planują kupno samochodu – w końcu złodzieje wraz z otworzeniem szampanów w Sylwestra nie zawierają na swojej liście postanowień noworocznych, że modelu X już będą kraść i w nowym roku zaczynają polować na model Y. W 2018 roku najczęściej kradzione były samochody marki Audi, których legalnym właścicielom ubyło w ilości 871 sztuk, z czego największą „popularnością” cieszyło się A4. Ten konkretny model został skradziony 247 razy.

Jeszcze bardziej szczegółowe dane, jakimi podzielił się SAMAR dotyczą kombinacji modelu i marki. W tej kategorii najbardziej przechlapane mieli posiadacze Toyoty Auris z 2016 roku, ponieważ takich samochodów zniknęło 54. Przy 11 tysiącach  Aurisów’16 – 0,5% zostało skradzionych. Generalnie rok produkcji 2016 był szczególnie interesujący dla złodziei, ponieważ samochodów wszystkich marek wyprodukowanych pomiędzy styczniem i grudniem 2016, skradziono w ilości 868 sztuk. Honoru innych lat broni Audi, ponieważ auta od tego producenta były najbardziej atrakcyjne dla złodziei, gdy były wyprodukowane w 2008, 2009, 2010 i 2012 roku.

Pisząc ten artykuł czułem się trochę tak, jakbym omawiał badania dotyczące preferencji konsumentów na jakimś zupełnie legalnym rynku. Tak jednak nie jest i każda z przytoczonych powyżej liczb oznacza stres, zrujnowane plany, nieraz stracone pieniądze. Pozostaje się więc cieszyć, że z roku na rok chętnych, na przywłaszczenie sobie cudzych czterech kółek jest mniej. Oby w przyszłych latach ten trend się utrzymał.

Powiązane artykuły