Automatyczna skrzynia biegów – podstawowe porady jak z niej korzystać

Gdyby Wjechało było stroną przeznaczoną na rynek amerykański, ten tekst miały tyle sensu, co próba dokładnego wytłumaczenia, że rano robi się jasno, a wieczorem ciemno. Nie żyjemy jednak w USA, gdzie automatyczne skrzynie biegów są w samochodzie czymś absolutnie oczywistym – w Polsce automaty coraz częściej trafiają pod motoryzacyjne strzechy, ale wciąż naturalnym środowiskiem kierowcy w naszym kraju jest manual. Dlatego krok po kroku przedstawmy, jak wygląda użytkowanie automatycznej skrzyni.

Będzie to poradnik przedstawiający podstawowe aspekty korzystania z tego typu przekładni – adresowany do osób, które albo myślą o automacie i chcą przekonać się, czy jest to rozwiązanie dla nich, albo kupiły już auto z taką skrzynią i chcą się upewnić, czy dobrze z niego korzystają.

Oznaczenia

Zacznijmy od początku, czyli od tego co znajduje się na skrzyni biegów. Producenci stosują różnie wyglądające konstrukcje – zazwyczaj przypominają one ulokowaniem i kształtem tradycyjne lewarki, ale np. w Oplu Combo spotkać można pokrętło zamiast zwykłej dźwigni, w Mercedesach biegi zmienia się prawą manetką tam, gdzie zazwyczaj są wycieraczki. Bez względu na wygląd, oznaczenia na są praktycznie zawsze takie same.

P – postój samochodu bez możliwości stoczenia się
D – jazda do przodu
N – odpowiednik „luzu” w manualnej skrzyni (choć nie do końca, o czym więcej napiszę poniżej)
R – jazda do tyłu
S – jazda do przodu, ale ze sportowymi ustawieniami skrzyni
+ / – – możliwość samodzielnej zmiany przełożeń na zasadzie „bieg w górę / bieg w dół”

Czasami spotyka się oznaczenia np. W, które nadają się do jazdy po śniegu i sprawiają, że samochód rusza łagodniej, by minimalizować szanse na uślizg kół. Są one jednak we współczesnych autach coraz rzadziej stosowane – dominują te wypisane powyżej, a kontrole trakcji i inne systemy elektroniczne zajmują się resztą.

Nawyki

Gdy już wiemy jakie położenie skrzyni za co odpowiada, wypada powiedzieć o kluczowej rzeczy, której trzeba się oduczyć po jeździe manualem – korzystania z lewej nogi. Na początku jest to trudne, bo podczas hamowania z manualną skrzynią biegów często wciska się sprzęgło wraz z hamulcem. Taki odruch w automacie spowoduje gwałtowne naciśnięcie hamulca – który to w związku z brakiem sprzęgła jest bardzo szeroki. Jeśli ktoś siedzi nam akurat na ogonie, to takie awaryjne hamowanie może mieć bardzo przykre konsekwencje, dlatego trzeba na to uważać. Poza pilnowaniem lewej nogi – nie ma w jeździe automatem niczego, co zmuszałoby do gruntownej zmiany swoich przyzwyczajeń.

Zmiana pozycji skrzyni

Jeśli chcemy, aby samochód z automatem możliwie rzadko odwiedzał serwis, trzeba zapamiętać, że położenie dźwigni zmieniać można tylko po całkowitym zatrzymaniu samochodu i przy wciśniętym hamulcu. Ta zasada obowiązuje również w auta z manualną skrzynią – tam też wrzucenie wstecznego podczas jazdy do przodu to bardzo złe rozwiązanie. W automacie przez brak pedału sprzęgła rozłączającego napęd trzeba się jeszcze bardziej pilnować. Na szczęście dźwignie są tak projektowane, żeby nie było łatwo przez przypadek poruszyć nimi podczas jazdy. Producenci nie pozwalają też wrzucić biegu bez wciśniętego pedału hamulca.

Zatem jeśli parkujemy i akurat cofamy, chcąc dalej jechać do przodu, to zatrzymujemy samochód do 0 km/h, przełączamy z R na D i dopiero ruszamy. Później znowu samochód ma stanąć w miejscu, z wciśniętym hamulcem przełączamy z D na R, odpuszczamy hamulec, a samochód zaczyna ruszać.

Stanie w korku

Wspomniałem o tym, że auto rusza po odpuszczeniu hamulca – warto powiedzieć o tym trochę więcej. W automatycznych skrzyniach przy wrzuconym D lub R, jeśli hamulec nie jest wciśnięty, to auto zacznie się toczyć. Jest to naturalne i sprawia, że jazda automatem tak odciąża kierowcę w korku. Zamiast kombinowania ze sprzęgłem, gazem i hamulcem, wystarczy lekko odpuszczać pedał hamulca. Jeśli auta przed nami ruszą szybciej, to po odpuszczeniu hamulca dodajemy gaz. Jak zwolnią – puszczamy gaz, wciskamy hamulec aż do całkowitego zatrzymania.

Gdy ono nastąpi – nie należy przełączać się w pozycję P. Nie ma to sensu z punktu widzenia eksploatacyjnego, a tylko pogarsza płynność jazdy i komfort. Bo zamiast po prostu odpuszczać hamulec, co chwila walczymy z lewarkiem D -> P -> D -> P itd.

Dłuższe postoje i parkowanie

Dźwignię można przenieść w pozycję P gdy kończymy jazdę, przez zgaszeniem silnika. Tak jak wspominałem – na P auto nie stoczy się, więc nie należy zostawiać go na „D”, bo nie jest to odpowiednik „jedynki” w manualnej skrzyni.

Ewentualnie tryb P ma też sens, gdy wiemy, że czeka nas dłuższy postój np. przed zamkniętym przejazdem kolejowym. Wtedy nie ma sensu stać kilku minut z wciśniętym hamulcem, a też dokładnie widać, kiedy pociąg przejeżdża i kiedy szlabany się podnoszą.

Holowanie

Automatyczna skrzynia przy wyłączonym silniku nie ma chłodzenia ani smarowania, przez co holowanie samochodów w nią wyposażonych jest niewskazane, bo można doprowadzić do jej uszkodzenia. Różni producenci różnie do tej kwestii podchodzą i podają odmienne graniczne wartości jeśli chodzi o prędkość i zasięg holowania dla każdej konstrukcji. Generalnie jednak wypada wyjść z założenia, że automatów się nie holuje. Nie ma też oczywiście przesadzać w drugą stronę, bo od przetoczenia samochodu z automatyczną skrzynią na dystansie 2 metrów nic złego się nie stanie. Trzeba wtedy tylko pamiętać, aby mieć włączony tryb N.

I to by było na tyle w kwestii automatowego abecadła. Mam nadzieję, że te wyjaśnienia rozwiały pewne wątpliwości związane z działaniem tego typu przekładni. A jeśli ktoś jest zainteresowany czas warto w ogóle automat kupić, jakie ma zalety i wady – polecam kliknąć tutaj, gdzie poruszyłem ten temat szerzej.

Powiązane artykuły