Salini wyrzucone z budowy A1 i S3. Jakie opóźnienia to spowoduje?

Problemy z terminami na budowach odcinków dróg szybkiego ruchu A1 (odcinek F Blachownia-Rząsawa) i S3 (Kazimierzów-Lubin Północ) doprowadziły w końcu Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad do ostatecznego kroku, czyli do zerwania kontraktu. Co dla kierowców wcale nie jest dobrą nowiną.

Paradoksalnie mogłoby się wydawać, że wyrzucenie z budowy firmy niedotrzymującej terminów może tylko poprawić sytuację. Po niej prace podejmie kolejna, która daje szanse na zwiększenie tempa i sprawne dokończenie inwestycji. Niestety sytuacja wyglądałaby w ten sposób tylko w przypadku, gdyby zakończenie korzystania z usług jednej firmy i rozpoczęcie kolejnej, następowało po sobie od razu.

W Polsce tak nie jest

Idealnym (niestety) przykładem na poparcie powyższego stwierdzenia jest przypadek drogi S8 na północ od Warszawy, będącej ekspresową obwodnicą Marek. Tam również były problemy z firmą Salini, która przez ślimacze tempo prac, straciła finalnie kontrakt w maju 2018 roku. Trasy główne były już wtedy gotowe, ale węzły i infrastruktura otaczająca drogę w dużym stopniu była „w proszku”. I tak jest do dzisiaj, ponieważ najpierw konieczna była trwająca wiele miesięcy inwentaryzacja, po której nastąpiło oczekiwanie na rozpisanie przetargu na dokończenie robót. Nie nastąpiło to do dzisiaj, co oznacza, że stracony został sezon budowlany 2018 i wszystko wskazuje na to, że tak samo sytuacja wyglądać będzie w roku 2019.

W przypadku budowy A1 i S3 sytuacja może wyglądać lepiej, ponieważ urzędnicy wspominają, że przewidując czarny scenariusz, zaczęli przeprowadzać inwentaryzację wcześniej. Rozważane jest też podpisanie umowy z wolnej ręki – ale nic nie jest pewne. Równie dobrze nastąpić może powtórka sytuacji z obwodnicą Marek. Na chwilę obecną żadnych konkretów dotyczących terminu nie da się podać. Pewne jest tylko to, że opóźnienie prac będzie jeszcze większe.

Może być to szczególnie uciążliwe dla kierowców w okolicach Częstochowy, bo Salini budowało tam dużą część obwodnicy. Brak tego odcinka oznacza, że samochody jadące od południa będą musiały zjechać z autostrady na jednojezdniową DW908, a następnie dojechać nią aż do centrum miasta. Aż strach pomyśleć jak będą wyglądały korki na tej ulicy.

Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że GDDKiA stanie na wysokości zadania i szybko rozwiąże problem wyboru nowego wykonawcy. Pewnym pocieszeniem dla kierowców mogą być zbliżające się wybory parlamentarne – historia pokazała nie raz, że w okresie przedwyborczym tempo załatwiania takich spraw jest ponadprzeciętnie duża.

Foto: nadzór GDDKiA

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Powiązane artykuły